Moje życie, moje granice.

Gdzie przebiega Twoja granica prywatności? Kogo dopuszczasz do “swoich” spraw? Komu dajesz możliwość komentowania swojego życia?


Ostatnio dość często spotykam się z problem “wypowiem się niepytany”, albo “wtrącę się bo mi wolno”. Rozmawiam z koleżankami i nie przesadzając, u co drugiej pojawia się ten problem. A bo mama wypowiada się na tematy wychowania dzieci, a kuzynka bezczelnie przy stole dopytuje kiedy będę miała dziecko pierwsze (kolejne), a kiedy odwiedziłam ciocię nie pytając o zdanie, wypowiadała się na temat moich planów mieszkaniowych… Przykładów mogłoby być więcej. Problem numer jeden to : dlaczego oni się wtrącają, a problem numer dwa to: dlaczego ja daje się im wtrącać.

Budowanie granic

Czasem nie zdajemy sobie sprawy, że warto być niemiłym lub chłodnym. O co mi chodzi? A o to, że kiedy ktoś po raz kolejny wypytuje ciebie o twoje życie prywatne warto może niezbyt grzecznie odpowiedzieć mu “a gówno cię to obchodzi”. Bycie zawsze miłym się nie opłaca. I dlaczego masz być miła? Ktoś przekracza twoje granice, sprawia ci przykrość lub upokarza (no powiedzmy sobie szczerze, pytanie o dzieci, przy stole pełnym gości nie jest miłe). Nie chodzi tutaj tylko o sprawy powiększenia rodziny. Dotyczy to też finansów, wychowania, czy relacji z partnerem. Nie można przekraczać pewnych granic i trzeba to pokazać. Jak nie słownie, to czynem.

Oddalenie

Nie ma się co dziwić, że rodziny coraz rzadziej się ze sobą spotykają. Problemem jest już nawet niedzielny obiad, kiedy zamiast rozmawiać o rzeczach przyjemnych i miłych, trzeba wysłuchiwać rad i marudzenia. I wtedy powstaje pierwsza myśl, która potem jest wprowadzana w czyn czyli: odwiedzamy się przy Świętach, a widzimy na pogrzebach lub ślubach. Brzmi smutno, ale prawdziwie. Po prostu czasem lepiej jest tak, niż tracić nerwy niepotrzebnie i ranić siebie nawzajem. Dużo znajomych kobiet decydowało się na ten krok, ponieważ notoryczne kłótnie nie dość że męczą, to sprawiają że podważanie naszych kompetencji jako osób dorosłych (rodziców, małżonków, pracowników) sprawia nam przykrość. I ból

Twoja wina

Warto w tym miejscu zastanowić się nad własną postawą. Wiem, że w dzisiejszych czasach trudno jest o relację przyjacielskie, lub chociażby nawet dobrą znajomość dzięki której masz z kim porozmawiać. Nie dziwi zatem fakt, że naszą najlepszą przyjaciółką staje się: mama, siostra, czy kuzynka. Ale czy to na pewno dobrze? Bo o ile czasem można liczyć na dyskrecję, to jedna fakt że jesteśmy rodziną może być kłopotliwy. Ludzie to tylko ludzie i czasem zdarzy się, że mama “wypapla” przy stole twoją tajemnice, z siostrą się pokłócisz i zaczniecie sprawiać sobie przykrość, a kuzynka najnormalniej w świecie zacznie być zazdrosna i zapragnie sprawić ci przykrość. Musimy jasno stawiać swoje granice. I dopuszczać tylko tych których chcemy. Może warto jednak nie o wszystkim informować rodziców? Nie chwalić się planami, nie dzwonić zaraz po kłótni z mężem, lub nie opowiadać o szkolnych kłopotach synka.

 

Trochę smutny ten tekst. Ale jasne stawianie granic “uratuje nas” przed niepotrzebną przykrością, radami nikomu nie potrzebnymi, czy po prostu zwykłym ludzkim wścibstwem.