“Ostatni policjant”. Koniec świata, morderstwo i sumienie.

Fajnie że jesteście! To już kolejna recenzja! A ta recenzja powstała dzięki współpracy z wydawnictwem RM. Dziękuję Wam serdecznie za książkę i za zaufanie! Dobre uczucie – rozwijać się 🙂 link do wydawnictwa tu 🙂

Czasy ostateczne.

Można polemizować jak każdy mógłby się zachować, gdyby poznał datę końca świata. Może niektórzy wydaliby każdy pieniądz na budowanie schronów, niektórzy uciekliby na “koniec świata”. Jeszcze inni budowaliby schrony, lub szukali metod przetrwania. Zapewne byliby też tacy, którzy nie dali by rady, bo każdy kolejny dzień przyprawiałby ich o szał – zatem pożegnaliby się ze swoim życiem. Brakłoby im sił. Czy przestępczość by wzrosła? Co by się stało z ludźmi dobrymi? Może nagle każdy chciałby spróbować zakazanych rzeczy – skoro świat zaraz się skończy, warto spróbować… Ale jest iskierka nadziei, że byliby też racy, którzy chcą dalej być dobrzy – chcą żyć według zasad, pracować i starać się nie myśleć o przyszłości. Taki przynajmniej jest detektyw Henry Palace. Człowiek, którego postawa zaskakuje nie tylko jego przełożonych, ale i ludzi których spotyka na drodze. On pozostaje dobry. Co nie jest takie oczywiste w tych czasach, na kilka miesięcy przed końcem świata.

Historia apokaliptyczna.

Autor książki Bez Winters zabiera nas w świat, w którym nie ma już nadziei. Jest duszny, brudny i smutny. Nie czeka się tutaj na nic. A ludzie bardziej niż “normalnie” skupiają się na sobie. Szukają swoich interesów, nie baczą na innych. A zawód policjanta czy detektywa, każdy traktuje z dystansem. Najczęściej bowiem zajmują się oni bowiem udawaniem. Ludzie nie chcą być sami, sekty zatem cieszą się dużą popularnością. Osoby z miasta znikają bez śladu, albo popełniają samobójstwo. I właśnie do takiego przypadku wysłany jest nasz bohater – Palance. Chociaż jak się okaże, to nie kolejna rutynowa sprawa.

Tajemnica. I zagadka.

Każdy tutaj ma coś na sumieniu. Każdy bohater ma jakieś mniejsze czy większe sekrety, które nie koniecznie chce żeby ujrzały światło dziennie. Nikt tutaj nie ma do końca czystego sumienia, nawet nasz bohater. I oto jesteśmy świadkami śledztwa w sprawie samobójcy z McDonalda, który właśnie to miejsce wybrał na swoją śmierć. Od początku podejrzenia detektywa Henrego drażnią wszystkich: poszkodowany był samotnikiem, nikt go nie lubił, nikt go nie znał, nikt o nim nic nie wie. Henry jednak drąży i jak po sznurku dociera do rzeczy i spraw o wiele większych niż przypuszczał. Na dodatek w okół niego zaczynają ginąć ludzie. A czasu jest coraz mniej. Ludzie na wysokich szczeblach zaczynają się denerwować. A jedyna bliska osoba bohatera – jego siostra, znika.

 

Do czego doprowadzi nas zagadka śmierci samobójcy, co do ukrycia ma władza i kto stoi za tym wszystkim? Tego dowiecie się z książki. Na koniec dodam, że niejedna sprawa ujrzy światło dziennie. I to o wiele ważniejsza. A koniec książki zapowiada kontynuację. Zatem, jest na co czekać.

 

Polecam. Na pewno nie bez przyczyny Bez Winters dostał nagrodę i. Edgara Allana Poe za najlepszy kryminał. Fanom gatunku, ale nie tylko : jeśli tematy apokalipsy, śmierci, przekrętów ludzi u władzy, czy kosmos Cię interesuje znajdziesz tutaj coś dla siebie! Smacznego 😉

 

karo.

 

Raz jeszcze dziękuję wydawnictwu rm 🙂