Nie ma sensu udawać. Nikt nie jest idealny!

Dzisiaj jest taki piękny dzień, ale przyszła mi ochota pomarudzić. Obracam się teraz przede wszystkim w świecie książek i w świecie mam. Zatem dziś wybrałam książki.

Porozmawiajmy sobie o tym które według nas okazały się totalnym dnem, beznadziejne, nudne, może naiwne. Bo nie oszukujmy się – Każdy z nas trafił na taką książkę. Potem jej nie dokończył, oddał, sprzedał. I nie ma co robić z siebie idealnego czytelnika. Każdy trafił na bubel 😀

U mnie ostatnio zdarza się to dość często. Na początku troszkę się tym przejmowałam, ale teraz wiem że może mieć z tym coś wspólnego moja ciąża. Nie łatwo czyta mi się w tym stanie reportaże, czy dość smutne przejmujące historię. Nie mówiąc już o książkach w których cierpią dzieci. Ostatnio po “Osobliwym Domu Pani Peregrine” płakałam 🙂 Czy czuje się z tym źle? Nie. Akceptuje to, ponieważ należy to do zmian które we mnie następują. Tak jak staram się nie przejmować zmianami smaku, ćwiczeń, gustu, humoru. Cicha akceptacja pozwala przetrwać 😀 Chociaż… Jeśli chodzi o te nagłe zmiany nastroju staram się z nimi walczyć. Nie lubię być zołzą 😉

 

A oto mała lista ostatnich kilku książek które porzuciłam w trakcie czytania:

Joanna Bator ‘Ciemno prawie noc’ – przytłaczała mnie ciężkość i smutek tej historii. Nie potrafiłam przewracać kolejnych kartek bo miałam wrażenie, że zanurzam się w bardzo bardzo ciemny ocean i coraz bardziej się boję. Może kogoś to zachęci. Dla mnie za dużo smutku.

Jakub Ćwiek ‘Grimm City. Wilk!’ – czytałam do 102 strony. Ale dalej już nie mogłam. Mimo wykorzystania motywu baśni (co kocham), historia kompletnie mnie nie zainteresowała. Akcja rozkręcała się bardzo, bardzo po woli. I momentami była przewidywalna. Szkoda, że wszystko działo się w tak zwolnionym tempie, bo historia ma potencjał. Mnie niestety potwornie znudziła.

– Marissa Meyer ‘Scarlet’ – Kolejna książka zagranicznej autorki, która wykorzystuje motyw baśni w swoim universum. To mnie przyciąga i to bardzo. Tym razem mieszanka baśni, akcji i romansu. Dobrnęłam do 250 strony. I cóż – zaskoczyłam sama siebie, że dużo przewidywałam. Po prostu można się wiele domyślić. I czasem w książce w ogóle mi to nie przeszkadza, ale tutaj akurat psuło całość. Przeczytałam też fragmenty kolejnej części, no niestety nie jest to dla mnie. 

– Stephen King ‘Cztery pory roku’ – NIE WIEM DLACZEGO! Nie umiem tego wytłumaczyć 🙁 Zainetersowało mnie, czytałam, byłam w połowie i nagle.. Nie. Po prostu nie. A to dość dziwna sprawa bo Kinga kocham miłością nie dość że młodzieńczą, ognistą to jeszcze oddaną 😉 Ale nie podeszło. Nie wiem co to się stało… Może wy mi podpowiecie?

 

 

I to tyle. Jakie książki U was okazały się bublem?

Dodam jeszcze od siebie, że dość mocno naciąga mnie na wszelkiego rodzaju poradniki o karmieniu, wychowaniu, kołysaniu, blw, kąpaniu itp – chyba ostatnio przesadziłam 😀

 

karo.