Dlaczego kobiety powinny czytać “Anię z Zielonego Wzgórza”

Zawsze dziwi mnie czemu tak małą popularnością cieszą się kolejne części przygód Ani. I okej o ile wiem, że czasem historie bohaterów książki są cukierkowe i nierealne to uważam że postacie kobiet mogą nam wiele nas nauczyć.

Nas, kobiet z XXI wieku.

Poza tym książka daje nam piękne życie, dużo miłości i nadzieję. No chyba że lubimy tragedie. To już inna sprawa.

Każda kobieta ma prawo wyboru.

Ania od dziecka wie że chce być wykształcona. I ma swoje romantyczne wyobrażenia o ślubie z mężem, ale w porównaniu do swoich koleżanek nie śpieszy się jej tak bardzo do za-mąż-pójścia. Każda z bohaterek ma trochę inny charakter, a im dalej w części, tym są bardziej skomplikowane. I spotykamy tam nie tylko mamy i idealne żony, ale też kobiety z ambicją, które chcą studiować, są bardzo mądre, a ich marzeniem jest zmieniać świat. Mimo gadania “starych ciotek”. dziewczynki z prowincji mają wybór. Nie muszą od razu stawać na ślubnym kobiercu, ale jeśli chcą nikt im tego nie broni. Każda z nich może kreować swoją przyszłość. Tak, są historie dramatyczne, że coś w życiu zmusiło kilka do staropanieństwa, czy ślubu, ale Pani Montgomery  lituje się  nad nimi i koniec końców wygrywają 🙂 Niemniej jednak podoba mi się to w książce, że pielęgnuje się w dzieciach to (tutaj piszę już o kolejnych książkach po “Ani z szumiących topoli”) że są wyjątkowe, mają wyobraźnie, a świat stoi przed nimi otworem i mogą robić co chcą. A sama Ania to kobieta, która jest wykształcona, szczęśliwa i z własnej nieprzymuszonej woli wychodzi za mąż. Serio!

 

Damskie wsparcie

Wrednych kobiet nie brakuje w historii rudowłosej Ani, ale zdecydowana większość pokazuje, że wsparcie i przyjaźń między kobietami to jedna z najważniejszych rzeczy. Można na sobie polegać, w trudnych momentach się wspierać i wiedzieć, że ma się na kogo liczyć. To jest piękne w tej książce. I smutne jednocześnie, kiedy przyglądam się dzisiejszym realiom, kiedy to kobieta-kobiecie wilkiem. Powinniśmy się wspierać i być dla siebie opoką, a nie zżera przez zazdrość zazdrościć jedna drugiej. I piszę tutaj też o sobie. W każdym momencie życia powinna gdzieś z boku stać przy nas kobieta/kobiety, które będą nas wspierać, doradzą, czy po prostu przytulą jeśli będziemy tego potrzebować. Amen.

 

Ciężka praca i wytrwałość

Od czasu do czasu zdarzy się cud i dostaniesz najpiękniejszą sukienkę w mieście na swój pierwszy w życiu bal, ale generalnie trzeba zapracować na swój sukces. Podoba mi się to podejście pokazane w książce i cenie je. Nic nie spada z nieba. Nawet sukcesy Ani na uczelni, czy potem jako nauczycielki nie są łatwe. Nie wszyscy kładą przed nią czerwony dywan, a wręcz są osoby, które próbują uprzykrzyć jej życie (np.jej uczennice). Oczywiście Ania często znajduje ludzi o “pokrewnych duszach”, lub “znających Józefa”, ale zdecydowanie częściej po prostu ciężko pracuje na swój sukces. Tak samo jak jej mąż, czy przyjaciółki, a potem dzieci. Wszystkiego się uczą i nic nie spada im w gratisie. W dzisiejszych czasach, kiedy postawa roszczeniowa jest “normą”, dobrze czytać historię ludzi którzy walczą o swoje marzenia i maja odwagę po nie sięgać (co nie znaczy, że się nie boją). Ciężko pogodzić jest pracę, wychowanie dzieci, prowadzenie domu. Ale jest to możliwe i jest możliwe przy tym, aby być szczęśliwym. Jeśli oczywiście jest to w zgodzie z nami. A sukces po tym osiągnięty smakuje na pewno wybornie 😉

Zapewne w książkach o Ani i jej życiu można znaleźć jeszcze mnóstwo dobrych przykładów. Ale właśnie syn budzi się z drzemki i będziemy jeść 😉 Te trzy przykłady, które ja znalazłam są dla mnie szczególnie bliskie. Zwłaszcza ten o wspieraniu się nawzajem. Mam nadzieje, że czytaliście książki Pani Montgomery. A jeśli nie, to że właśnie idziecie po nie do biblioteki 😉

Dajcie znać!