” BOSKIE SEKRETY SIOSTRZANEGO STOWARZYSZENIA YA-YA”

Boska, gorąca, kobieca. Smutna, miejscami tragiczna, piękna. Nie wiedziałam że znajdzie się książką która aż tak mnie poruszy. Niespotykana. Historia przyjaźni, miłości i relacji matek z córkami. 


Nie wiem czy jeszcze zdarzają się takie przyjaźnie, jak ta opisana w książce. Nie wiem czy kiedykolwiek będzie mi dane być w takim Stowarzyszeniu. Nie wiem też, czy kiedykolwiek relacje matka-córka, były dla mnie tak ważne. Ale wiem jedno. Tę książkę, powinna przeczytać każda kobieta. Naprawdę.

Sidda ma złe stosunki z matką. A po udanej premierze jej spektaklu ma miejsce katastrofa. Wypowiedź Siddy na temat matki, która miała pozostać w tajemnicy, ukazuje się światu na dodatek w jednej z najpopularniejszych gazet. I nie jest to tajemnica słodka i miła. To słowa córki, które są bolesne i oskarżające. A nikt kto zadziera z matką Siddy – Vivy – nie może wyjść z tego cało, nawet jej córka. Rozpętuje się piekło i wszystkie rany nagle zaczynają boleć ze zdwojoną siłą, a przeszłość przychodzi nieproszona i zaczyna rozwalać teraźniejszość. Na szczęście jest Stowarzyszenie Ya-Ya, które nie pozwoli by którejkolwiek członkini stało się coś złego. Zaczynają zatem działać.

Sidda dostaje pamiętnik który jej matka prowadziła w młodości. Piękna i leniwa Luizjana i jej 4 zwariowane nastoletnie dziewczyny i ich przygody. Ale nie tylko słodkie, ale też smutne i gorzkie. Ich dorastanie, straty, miłości i szaleństwa. Sidda nie posiada się ze szczęścia, niestety – mama dalej jej nie wybaczyła, narzeczony traci cierpliwość, a ona odcięta od świata zanurza się w przeszłość, aby w końcu zrozumieć – tamtą tragiczną noc, zachowanie matki, oraz każdy zadany przez nią cios.


“Boskie sekrety siostrzanego stowarzyszenia Ya-Ya” to książka przede wszystkim o dwóch ‘rzeczach’. Przede wszystkim pokazuje relację matka-córka nie tylko w historii głównej bohaterki, ale też jej matki i jak się okazuje babki. Uwidocznia to jakie rany i cierpienie może nam przyspożyć brak miłości mamy, jej nieobecność, jej brak odpowiedzialności. Jak bardzo bolą słowa od tej która nas rodzi i wychowuje i jak bardzo mogą zmienić nas i naszą przyszłość. Słowa mają moc. A wołanie o miłość i uwagę bywa czasem bardzo ciche. Jestem pod ogromnym wrażeniem jak bardzo udało się autorce pokazać wpływ mam na nasze życie, wybory. I to jak wielka odpowiedzialność leży po ich stronie (naszej stronie), kiedy podejmują się wychowania dzieci.

Po drugie: przyjaźń. Mimo wszystko. Na zawsze. Prawdziwa. Trudna. A jednak. Dziewczyny z Ya-Ya mogą na siebie liczyć zawsze. Nie tylko wtedy kiedy nago kąpią się w cysternie, ale też wtedy kiedy jedna z nich załamuje się i jej świat przestaje istnieć. Przyjaźń kiedy umiera najbliższa ci osoba, miłość twojego życia, przyjaźń kiedy zostawia cię mąż, umiera ci matka, a dzieci nie chcą mieć z tobą nic wspólnego, przez przeszłość.

 

Książka niesamowita. Miejscami trudna. Wymagająca, ale też pełna uśmiechu. Znakomita. Mądra.

“Myślisz, że ktokolwiek zrobiłby cokolwiek, gdyby czekał, aż nauczy się kochać?! Myślisz, że rodziłyby się dzieci, gotowałoby się jedzenie, rosłyby rośliny albo powstawały książki czy co tam jeszcze? Myślisz, że ludzie rano w ogóle wstawaliby z łóżka, gdyby czekali aż nauczą się kochać?”