Prawda jest taka, że zmienia się wszystko.

Mam zrobić obiad, ale coś mnie od niego odciąga. Nie mogę się skupić, mylę składniki. Co chwilka siadam na krześle i zastanawiam się co ja to miałam zrobić… Wodę na herbatę gotuje już 3 raz, a torebki liptona w dwie siedzą i czekają w wielkim kubku na herbatkę.

To znak. Chciałam wam coś napisać. Chciałam wam napisać prawdę. Prawdę o tym co się zmienia w ciąży. Każda z nas ma na pewno inne doświadczenie, ale ja dzisiaj chcę napisać o moim. podzielić się z Wami kawałkiem swojego życia. Synek właśnie kopie. To dobry znak, zaczynajmy!

1. Ciało chciało, ale się nie spodziewało

Cóż, zaczynam z ‘grubej rury’, ale nie będziemy owijać w bawełnę. Zmienia się dużo, jak nie wszystko. Możesz być wysportowaną fit kobietką, lub mieć ciała troszkę więcej, nie ważne. I tak Ci go przybędzie. Wiadomo dziecko będzie rosło i będzie coraz cięższe, ale też np. macica będzie ważyć więcej. Nie dziwota. Mieszka w Tobie człowieczek. Ale czasem ciężko to zaakceptować. Ja przed ciążą bardzo długo walczyłam z nadwagą, lenistwem, złą dietą. Jadłam śmietnikowo, mimo znakomitych umiejętności kulinarnych, potrafiłam bardzo intensywnie ćwiczyć, a potem mieć 3 tygodnie przerwy. Taki typ, co zrobisz. Dopiero rok przed ślubem wszystko się unormowało. Dużo sportu, dobra kuchnia, ruch, narzeczony mocno wspierał. I nagle ryp! Jestem w ciąży. I to takie nie-Instagramowej. Oj, bardzo nie. Trzeba było w trybie przyspieszonym wrzucić na LUZ! Babki! Wiadomo nie jeść śmieci (za dużo ;)) ale też nie można się każdym nowym kilogramem w ciąży stresować – warto poczytać skąd one się biorą, zatem odsyłam Was do ‘zapytaj położną’ i jej artykuł o wadze w ciąży.

Ważny jest też szacunek do swojego ciała. Chcąc czy nie chcąc nie możemy tak dużo jak przed ciążą. Szybciej się męczymy, serce więcej pracuje, mamy dwa razy więcej krwi, a dziecko się rozwija. Musimy o siebie DBAĆ i warto o tym pamiętać. Obowiązki domowe podzielić, znaleźć w ciągu dnia czas na odpoczynek. I da się, wiem bo sama jestem zapracowana, ale przeorganizowałam swój dzień odpowiednio do nowych priorytetów. Warto, bo potem możemy gorzko żałować.

I jeśli możecie – nie rezygnujcie z ćwiczeń. Warto być aktywnym, ja polecam 🙂 Oczywiście ćwiczeń dostosowanych do waszego ciałka 😉

W każdym razie ciało się zmienia. Są kilogramy, są rozstępy, są wysypki, różne przebarwienia. Warto zadbać o to, aby kochać swoje ciałko przed ciążą, żeby w trakcie akceptować i przyjmować te zmiany ze spokojem. W końcu o mieszkanie dla dziecka trzeba dbać 😉

 

2. W głowie trwa rozgrywka wielka : to hormony czy prawdziwa rozterka?

Tak, chociaż tego nie chcecie. Chociaż się śmiejecie z koleżanek które w ciąży tak wymyślały, “cudowały” i nie można było z nimi wytrzymać, teraz pora na ciebie. I chociaż uważasz się za najmądrzejszą kobietę na świecie, która przeczytała 24 poradniki na temat stanu błogosławionego i tak CIĘ TO CZEKA! Pamiętam jak w 9 tygodniu dzwoniłam do mamy i płakałam że “ja nie chcę, nie dam rady mam dość” (moje 4 pierwsze miesiące ciąży były bardzo ciężkie. Nie jadłam prawie w ogóle, traciłam na wadzę, w brzuszku dziecko, trzeba jeść, ja nie mogę… Przykra sytuacja). Potem też było parę kłótni które wywołałam, a następnie było mi bardzo przykro i wstyd, że dałam się tak ponieść emocjom. Tłumaczenia i fragmenty książek dla Męża – jak sobie poradzić, o co to chodzi i że go kocham i nie chce rozwodu 😉 No która tego nie przechodziła ?:) Nie mówię, że teraz w 6 miesiącu stało się to nagle łatwe, nie. Bywają chwilę że cały dzień płaczę, albo jestem smutna, lub bardzo wkurwiona. Ale wtedy pomaga mi parę rzeczy.Grunt to słuchać siebie, być dla siebie wyrozumiałą, postarać się znaleźć coś co Ci pomoże.

Moje rady:

-Ćwiczenia

-Spacer,

-Czytanie,

-Sprzątanie (super pomaga :D,

-DIY (naprawdę. bardzo wycisza, można się skupić i od razu zapomina się o “bożym świecie”),

-kąpiel

Zachęcam, może pomoże i Tobie!

 

3. Ty, Mąż i ludzie. Może być takie małe odludzie.

W ciąży poczułam się bardzo samotna. Na początku, kiedy dużo chorowałam ciężko było mi wychodzić z domu. Zdarzały mi się omdlenia, troszkę się bałam wychodzić z domu. Potem nastąpiła seria zwolnień lekarskich i decyzja, że już do porodu będę w domu. Dla kogoś takiego jak ja (pracuję od 7 lat), był to mały szok. Codzienne wychodzenie z domu do pracy, zostało skończone. Mam teraz czas dla siebie. Zaczęłam zatem pisać do koleżanek, zapraszać, ale wiecie – praca, mąż, dzieci, obowiązki. W dzisiejszych czasach ciężko o wyjście na kawę. A może mi się tak wydaje… Czasem jeździłam do jednej z bliskich mi osób, ale poczułam się tym zmęczona. Też chciałam, żeby ktoś mnie odwiedził. Ale mamom też ciężko wyjść, zwłaszcza z niemowlakiem. A to śpi, a to chory, a to pada, a w autobusie czy tramwaju średnio podróżuje się z maluszkiem. A koleżanki bez dzieci? Chyba stwierdziły, że już nie należę do ich grona. A szkoda, bo mi się kompletnie ciążka nie rzuciła na mózg 😀

A Mąż? Czasem miałam wrażenie, że jestem w tym wszystkim sama. Mimo, że to co piszę jest okropne. M. jest dla mnie wspaniały i dobry. Masaże, obiady, głaskania, wspólne czytanie, a nawet kąpiele. Dba o mnie.Wiem. Ale sam też ma na głowie teraz milion rzeczy, nie chcę być dla niego uciążliwa, nie chcę, jak niektóre kobiety, wyrzucić męża z sypialni. Chcę być dla niego w dalszym ciągu żoną, przyjaciółką i kochanką. Dlatego może czasem nic nie mówiłam i zostawiałam pewne myśli i rozmyślania dla siebie. To nie jest dobre. I nie polecam. Po czasie Mąż stwierdził, że najlepsza jest rozmowa.

To chyba polecam bardzo – rozmawiać, rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać. Usiąść, zrobić dobrą herbatkę i pogadać. Zrobić muffinki, czy ciastka i zaprosić do siebie koleżanki, mimo że czasem się nie chce. Wyjść do klubu na zajęcia dla mam, albo jakąś prelekcję, iść na spacer z kumpelą. Nie zamykać się, nie można. Nic wam to nie da, a może zadziałaś wręcz odwrotnie.  Może zajmiesz się pasją na którą nigdy nie miałaś czasu? Może zrobisz jakiś kurs internetowy? Zrobisz coś dla siebie? 

Ciąża to oczywiście wspaniały czas bliskości, radości, oczekiwania. Ale nie można zapominać o sobie, o tym że czekają nas zmiany. Warto się przygotować, być świadomym, spokojnie reagować. Dużo rozmawiać. Kochać się i przytulać. I dać poczuć innym swoją radość. Niemniej jednak gdyby któraś z Was chciała pogadać, to wiecie gdzie mnie szukać 🙂 Nigdy nie jesteście same!

 

karo.