7 gwiazdek z nieba dla mam które chcą wrócić do pracy. Ale w to nie wierzą.

Nie przypuszczałam, że czytając tę książkę dojdę akurat do takich wniosków. Bałam się napisać taki post. Stwierdziłam, że może za mało się znam, lub zostanę oskarżona o tak częste “nie znam się to się wypowiem”. Ale stwierdziłam, że sprawa dotyczy mnie poprzez moje a)doświadczenie  b)obecny stan  c)przyszłość. A co to znaczy? Wytłumaczę Wam na końcu 😉

Jeśli są wśród Was kobiety które mimo wszystko chcą wrócić do pracy, ale się boją, albo mają opory, lub po prostu najzwyczajniej w świecie nie wierzą w siebie, zapraszam do dalszej części. W książce Reginy Brett “Bóg zawsze znajdzie Ci pracę” wyszukałam dla nas parę lekcji, które pomogą nam uwierzyć w sukces i w to, że się uda 🙂

 

  1. Nie lekceważ doświadczeń. Zbieraj je – Długo myślałam, że moje CV jest … okropne. Karierę zawodową zaczęłam stażem w przedszkolu, potem była opieka nad dziećmi, a następnie “era sklepów”. Nie mogłam sobie pozwolić na wymarzone praktyki, ponieważ musiałam zapłacić studia, mieszkanie, rachunki i jedzenie. Wstydziłam się tego, dziś uważam że to ogromne i dobre doświadczenie. Pracowałam w sklepie z ciuchami, potem był Empik, a następnie Rossmann. Dzisiaj widzę, że po pierwsze: dało mi się umiejętność radzenia sobie z klientami, zarówno tymi dobrymi, jak i tymi złymi 😉 Umiejętność wypytywania i spełniania oczekiwań klientów. Dobre rozeznanie w książkach, kosmetykach, w pracy na zmiany. No i przede wszystkim – praca fizyczna wypracowała we mnie szacunek do pieniądza, do ludzi którzy zajmują podobne stanowisko jak ja. A przede wszystkim – zrozumiałam czego bardzo, ale to bardzo nie chcę robić. Przed przejściem na L4 ciążowe zajęłam się w końcu pracą, którą chcę wykonywać – z pewnymi modyfikacjami. I wcale nie miałam doświadczenia wcześniej potrzebnego do nowej pracy. Ale wiecie co miałam? Doświadczenie w ogóle, które pokazywało, że żadnej pracy się nie boję, że jestem ambitna i przede wszystkim, że wszystkiego mogę się nauczyć. (w książce lekcja nr.1)

“Te wszystkie zajęcia, które wydawały mi się niedorzeczne i bezmyślne, bardzo mnie wzbogaciły. Tyle, że wtedy tego nie dostrzegałam. Skromna pensja (…) przesłaniała mi bogactwo doświadczeń, jakie zdobyłam”.

Nie wstydź się swojego doświadczenia. Zrób z niego swój największy atut 🙂

 

2. Przestań śnić. Zacznij działać! – To mój największy problem. Ja tyle rzeczy zrobię, tyle napiszę, z tyloma osobami się spotkam, o tym opowiem. A jak przychodzi co do czego – okazuje się że tylko śnie. Może mam piękne marzenia i plany, ale za każdym razem kiedy chce je zrealizować, po prostu się boję. Przeraża mnie krytyka, to że mi się nie uda, co powiedzą ludzie i co się stanie jeśli się zbłaźnię… A nie o to chodzi żeby wszystko robić idealnie. Chodzi o to żeby chociaż zacząć, uczynić te pierwsze 5 kroków, przestać uciekać przed tym co tak naprawdę się kocha i chce robić. Odpowiedź jest w nas, a jeśli nie zaczniemy korzystać z talentów które mamy, nie dostaniemy ich więcej. Bo po co nam? Skoro nie wykorzystujemy tych które mamy. Często narzekałam do Męża (a wtedy chłopaka), że nienawidzę swojej pracy. Szłam i płakałam. Denerwowały mnie zmiany, dostawy, to że nie mogę robić tego co chcę. Ale wracałam do domu i… Nic nie robiłam. Potrafiłam tylko marudzić, a dni uciekały mi przed nosem. Tak naprawdę planowanie ciąży dało mi do myślenia “Czy ja chcę żeby moje dziecko miało sfrustrowaną, nieszczęśliwą, wiecznie narzekającą matkę”? Odpowiedź była jasna. Myślałam też o moim wspaniałym Mężu, który mimo nieograniczonej cierpliwości, zaczął jednak ją tracić i między nami coraz częściej dochodziło do spięć…Powiedziałam KONIEC. Czas na spełnienie snów.(w książce lekcja nr. 3)

“Nie dostaniesz więcej talentów, dopóki nie zaczniesz korzystać z tych, które już masz”

 

3. Szanuj każdą pracę i każdego pracownika! – Każdy z nas jest wartościowy i cenny. A praca którą się zajmujemy zasługuje na szacunek. Wiem że może się wydawać, że piszę te pierdoły i łatwo mi się mówi. Ale to nie prawda. Przez ostatnie kilka lat nie miałam pracy swoich marzeń. I oczywiście – bałam się szukać pracy marzeń, ale też były takie momenty kiedy nie mogłam sobie pozwolić na nie-pracowanie. Jako studentka nie miałam szans odkładać pieniędzy, więc nie mogłam z oszczędności pożyć z dwa miesiące, szukając. Nie, ja musiałam opłacać rachunki, raty, studia i wszystkie inne “dorosłe” sprawy. I wtedy właśnie poznawałam ludzi podobnych do mnie – pracowników KFC, McDonalda, innych sklepów, kasjerki,kelnerki, pracowników stacji benzynowych, czy Panie Sprzątające. Nie wspominając o Ochroniarzach 😉 Każdy z nich miał inną historię, ale każdego bolało to samo – brak szacunku do ich pracy. Może nie zmieniali świata, ale pracowali uczciwie, a ludzie gardzili nimi tylko dlatego, że uważali się za lepszych. Bo zarabiali więcej i mieli lepszy samochód. Ale czy mieli lepsze życie? serce? Nie sądzę. Dlatego szukając pracy, pamiętaj że każdy zawód zasługuje na szacunek. A za każdym uniformem stoi człowiek z własną historią. Może właśnie zarabiają na swoje marzenia? (w książce lekcja nr.9)

“Martin Luther King Jr. miał rację, mówiąc że każda praca, która podnosi ludzkość na duchu, jest godna i ważna”

 

4. Przestań sama sobie przeszkadzać! – Ciekawe ile z nas może sobie tutaj przybić piątkę? 😉 WYMÓWKI! “Nie bo dziecko, nie bo Mąż, nie bo życie, nie bo nie, bo nie umiem boję się, po prostu nie”. Skąd my to znamy? Lepiej zaszyć się kącie i płakać, że nic się nie umie i że życie już nas niczym nie zaskoczy. Ja wiem, bierność jest kusząca, nie wystawia się głowy poza resztę, nie oberwie się. Ale też nie ma co oczekiwać, że wtedy życie Ci się poprawi. Mi było przyjemnie płakać i narzekać. Wszyscy mnie pocieszali, ale nic się nie zmieniało. Ograniczenia są tylko w Twojej głowie i ten strach, który mówi Ci że “nie dasz rady” również należy do Ciebie. Tylko Ty możesz go pokonać, uwierzyć w siebie, wysłać to CV, iść na rozmowę, zapisać się na kurs. Od Ciebie to wszystko zależy! Uwierz w siebie! Co takiego złego może się stać? NIC! A Ty możesz zyskać świetną pracę, kolejną umiejętność. Możesz iść do przodu! Mówi Ci to dziewczyna która po 6 latach pracy sklepowej, zdecydowała się startować do pracy biurowej i ją dostała 😉 (lekcja nr. 13 w książce)

“Przejmij stuprocentową odpowiedzialność za swoje szczęście i sukcesy. Przestań wierzyć, że coś cię ogranicza. Możesz dalej szukać wymówek albo wreszcie zacząć działaś. Wybór należy do Ciebie”

 

5. Porażka – Wysłałam ofertę współpracy do ponad 50 wydawnictw. Przez 3 tygodnie nikt nie odpisywał. W 4 tygodniu odpisały 2 wydawnictwa. Byłam na rozmowie o pracę po której oddzwonili, że “prawie” się dostałam, potem przyszedł sms, że “jednak nie”. Szłam do pracy z cudownym nastawieniem, a potem dostawał mi się taki szef, że gdyby nie brak mojej odwagi, to mogłabym iść na skargę o mobbing. Bywało że nie miałam przerwy w pracy. Na swoje nieszczęście zakochiwałam się w kolegach z pracy i wynikały potem z tego telenowele brazylijskie. Ufałam za bardzo ludziom, źle liczyłam pieniądze, klienci mnie wyzywali, dostałam za mało pieniędzy i jadłam makaron z parówkami przez tydzień. Straciłam przyjaciółkę, a dwie koleżanki mnie okradły. Ludzie na mojej niskiej samoocenie, próbowali polepszyć swoją samoocenę. Pracowałam “na słuchawce” tydzień i nie miałam innej pracy… Te i inne historię nie mają już na mnie wpływu – przeżyłam je lepiej lub gorzej, ale dałam radę. Na początku nie cierpiałam do nich wracać, teraz – wyciągnęłam wnioski, dużo nauczki na przyszłość i idę z tym doświadczeniem dalej. Nie unikniesz porażek, ale pamiętaj – one mogą przyczynić się do Twojego lepszego życia – wyciągnij z nich wnioski i się nie poddawać. Pamiętaj, że każda porażka i doświadczenie mogą doprowadzić Cię do szczęścia, (w książce lekcja nr. 18)

“Z porażki można się najwięcej nauczyć. Jeśli w Twoim życiu panuje chaos, to może jesteś dopiero na środku swojej historii. Środek zawsze jest zagmatwany”

 

6. Nie trać czasu! – Myślę, że Mamy najwięcej czasu tracą na wieczne mówienie wszystkim “tak”, jakby to był wymóg każdej mamy. Jeśli nie będziesz mówić tak na każdą prośbę, to nie jesteś dobrą mamą. Zatem jesteśmy na zawołanie wszystkich – rodziców, męża, dzieci, przyjaciółek, ogólnie rodziny. I nagle pod koniec dnia orientujemy się, ze nie mamy nawet minuty, żeby poświęcić czas sobie, nie mówiąc o naszych zawodowych planach. Nie podzielimy się z Mężem opieką nad dziećmi bo same umiemy najlepiej, nie ugotujemy chodź raz dzieciom mrożonki, bo załamiemy ich dzieciństwo, nie odmówimy teściowej bo zaś będzie miała focha. I tak ciągle. I mimo ogromnego zmęczenia ciągle mówimy “tak”… Przewijamy tablicę na Facebooku z zazdrością obserwując “życie” innych, potem to samo robimy na Instagram, żeby następnie zmarnować czas i obgadywać wszystkich którym jest (według nas) lepiej, fajniej, przyjemniej. Zostawiamy niepotrzebne papiery i pierdoły, żeby za dwa dni znów je sprzątać. I tak w kółko. A to nie o to chodzi. Chodzi o to, żeby zaplanować dzień tak, żeby czas był i dla nas i dla bliskich. Jeśli masz dużo czasu, sama daj sobie limity. Zacznij dobrze dzień, zaplanuj go, poświęć ograniczony czas na Facebooka, a przez resztę czasu staraj się zorganizować. Na naukę, kurs, książkę. Coś co będzie małymi kroczkami doprowadzać Cię do celu. Wiem, że kiedy są dzieci i codzienność to trudne. Ale porozmawiałam z koleżankami, dziewczynami z mojej rodziny, znajomymi z social media – i wiem że się da. Jest to trudniejsze, ale możliwe. I to nawet przy czwórce dzieci 😉 Przestańmy odkładać najważniejsze wydarzenia w naszym życiu przez strach!!! (w książce lekcja 31)

“Przestań zarządzać czasem męża, dzieci i współpracowników. Nie musisz wszystkiego kontrolować w najdrobniejszych szczegółach. To prawda, że nie zrobią tego, o co prosisz, idealnie, czyli tak jak ty. Zrobią to po swojemu, co może się okazać jeszcze lepsze.

 

7. UWIERZ! – Jedno słowo. A znaczy tak dużo. Nie bój się tego, że byłaś x lat nie obecna na rynku pracy, że masz małe doświadczenie, albo w ogóle, że nic nie potrafisz. To nie prawda. Na pewno jest coś co potrafisz, świetnie umiesz. Nie czytaj złych informacji. Skup się na celu, napisz go i dąż do niego, chociażby jednym kroczkiem dziennie! Jeśli nikt w Ciebie nie wierzy, proszę uwierz w siebie tym bardziej! Wypisz swoje marzenia, codziennie je czytaj i dąż do nich. Może będziesz musiała przejść ciężką drogę, a może już za rogiem spełnią się Twoje marzenia, tego nie wiem. Wiem, że warto. Jesteś jedyną osobą która może sobie samej stanąć na drodze po marzenia i jedyną, która może najmocniej wierzyć w samą siebie. Jeśli tylko wiesz czego chcesz i do tego dążysz, osiągniesz to. To ważne, żebyś mogła pokochać swoje życie, żebyś była szczęśliwą żoną i mamą. Wiem i wierze w to, że Ci się uda. A jeśli naprawdę nikt Cię nie wspiera, to pomyśl o mnie. Ja na pewno w Ciebie wierzę 🙂 (w książce lekcja nr.50)

“Każdy sam swój kuje los. Musisz wiedzieć czego chcesz. Wsłuchaj się w swój serca głos, a nic nie powstrzyma cię. Wiarę miej, wierz, że sen twój spełni się. Ruszaj w dal, znajdź swój Graal”

TŁUMACZENIE:

…To znaczy, że od 7 lat pracuje, utrzymuje się sama. Oczywiście po ślubie się to zmieniło, mamy z Mężem wspólne konto, ale nie zmienił się fakt, że przestałam pracować. Obecnie jestem w ciąży i takie mamy czasy, a nie inne, że od czasu do czasu martwię się o swoją zawodową przyszłość, dlatego zastanawiam się nad nią już teraz. I działam. I ostatnie – przyszłość. Bardzo chcemy mieć dużo dzieci. Ale wiemy, że chodź “pieniądze szczęścia nie dają, bez pieniędzy też kiepsko”. Nie chcemy liczyć na Państwo, ponieważ wszystko tak szybko się zmienia, że nie ma sensu. Poza tym też ja będę chciała pozostać aktywna zawodowo. Nie, nie zostawię 3 miesięcznego dziecka i nie wrócę do pracy, ale myślę że przyjdzie czas na powrót do pracy,a synek pójdzie do przedszkola.

Słyszałam też “Podobno z naszych planów Pan Bóg śmieje się najgłośniej i zmienia te nasze plany żeby było nam radośniej” 😉

 

Karo.

 

Daj mi proszę znać co o tym wszystkim myślisz 🙂