Spotkanie z Orianą Fallaci.

portret kobiety

Czekałam na nią parę tygodni i w końcu dało mi się dostać biografię Oriany Fallaci, napisaną przez Cristine De Stefano. Włoska dziennikarka z zadziwiająca precyzją analizuję dzieła, przyjaźnie, rodzinę, oraz najbliższe otoczenie tej jednej z najwybitniejszych dziennikarek i pisarek. Niezwykły upór, dociekliwość, brak schematów i bezkompromisowość przysporzyło jej bardzo wielu wrogów, ale i oddanych przyjaciół. Niezwykle inteligentna, potrafiła zadawać swoim rozmówcą nie wygodne pytania i nie przejmowała się nikim i niczym. Rozmawiała z wielkimi władcami, dyktatorami i znanymi politykami. Nigdy nie pozwoliła, by to że jest kobietą miało jakikolwiek wpływ na jej pracę. Była bardzo samodzielna, ale nie mogę pozbyć się wrażenia, że jednocześnie niezwykle samotna. Nie miała szczęścia do mężczyzn. Trafiała na dupków, zamężnych, lub zbyt pochłoniętych swoją misją, żeby mieli czas na Orianę. Zawsze chciała zostać matką, poroniła najprawdopodobniej dwa razy, potem już nie mogła mieć dzieci co głęboko przeżyła i zawsze było to cierniem w jej sercu. 
Jest moim autorytetem. Twarda, nieugięta. Otwarcie mówiła co myśli. Nie bawiła się w znajomości. Jeśli ktoś z jej otoczenia powiedział coś co ją osobiście dotykało, nie omieszkała o tym powiedzieć.
Była na wojnie w Wietnamie, relacjonowała przygotowania kosmonautów do podróży na księżyc, rozmawiała z takimi politykami jak: Willy Brandt, Henry Kissinger, Golda Meir, Indira Gandhi, Hajle Syllasje, Jasir Arafat, Giulio Andreotti.
 
Uwielbiam ją. Jej talent, bezkompromisowość, odwagę. Chociaż jako kobieta, widzę w niej małą dziewczynkę która nigdy nie mogła znaleźć miłości i nigdzie tak naprawdę nie mogła być do końca sobą. Uważana była za złośliwą, niemiłą, wredną. Było jej smutno kiedy słyszała te opinie… uważała że jest miła, ale życie wymaga od niej całkiem innej postawy.
 
Piękna, nieugięta kobieta, ale bardzo zraniona. Polecam fanom historii, dziennikarzom, pasjonatom dobrej literatury. I fanom Oriany Fallaci.