Kosmetyki naturalne w twojej kuchni – daj się porwać!

Nigdy nie miałam za dużo cierpliwości, jeśli chodzi kosmetyki naturalne. W sprawach pielęgnacji jestem leniem. Uważam już za duży sukces to iż prowadziłam do moich wieczornych rytuałów pielęgnacyjnych niektóre kroki z koreańskiej pielęgnacji. I mimo iż moja mam jest wspaniałą ogrodniczą i zna się na ziołach, kwiatach i wszystkim co w naturze dobre, ja jakoś nie potrafię spamiętać tych wszystkich nazw, zastosować i użytkowania.

Na szczęście dla wszystkich nas które nie mają do tego głowy, lub chcą zacząć przygodę z naturalnymi kosmetykami, przychodzi z pomocą wspaniała książka “Kosmetyki naturalne w moim ogrodzie” Katharina Bodenstein

Nie dajcie się zwieźć pozorom. Nie koniecznie musicie mieć swój ogródek, a tym bardziej ogród. Ta mała książka jest fantastyczna również dla tych z was, które zaopatrują się w składniki naturalne w sklepach zielarskich, aptece, czy na pobliskim targu. Tak moje kochane! Na pobliskim targu! Okazuje się bowiem że pomidor, truskawka, pigwa, czy awokado oprócz tego że są przepyszne, cudownie działają na naszą skórę twarzy. Ale o tym zaraz 🙂

Ciesz się piękną cerą cały rok!

Poza najważniejszą zaletą kosmetyków naturalnych, jaką jest brak jakichkolwiek środków konserwujących i chemii, mamy szereg innych plusów. Składniki są niedrogie i powszechnie dostępne, możemy sporządzić konkretną maskę czy peeling w dosłownie parę chwil (można doliczyć czas, kiedy kupujemy potrzebne składniki;)). Żyjemy zgodnie z porami roku, dzięki czemu nasza cera czerpie najlepsze dostępne witaminy i minerały. Nie potrzebujemy specjalistycznego sprzętu do ich przygotowania. A dodatkowym plusem staje się możliwość podjadania kosmetyków, co równie dobrze będzie wpływało na nasze ciało od środka. Receptury zawarte w książce nie są odkrywcze, mamy tutaj zioła dobrze nam znane i stosowane już przez nasze prababki: tymianek, rozmaryn, róża, brzoza, rokitnik zwyczajny, pokrzywa czy lipa. Niemniej jednak ich zastosowanie jest często jest zaskakujące. Oprócz twarzy możemy też dzięki nim zadbać o stopy, skórę szyi, czy rąk i łokci.

123 przepisy na piękno  

Olejki, maseczki, kąpiele parowe, peelingi, odżywki do włosów, szampony, wcierki, toniki. Nie skończone dobrodziejstwo natury, schowane w popularnych polskich ziołach. Na początku autorka podaje informację bardzo dla nas istotne:

-Jeśli jesteś w ciąży przed zastosowaniem któregokolwiek produkty skonsultuj się z lekarzem,

-Uwaga na uczulenia. Jeśli jakiś składnik uczulona nas po zjedzeniu, najprawdopodobniej będzie to samo, kiedy zastosujemy go na skórę,

-Najpierw zorientuj się jaki masz rodzaj skóry, dopiero potem stosuj odpowiednie kosmetyki. Na szczęście jeśli o to chodzi, autorka podaje nam informację na samym początku. Dzięki czemu możemy “zbadać” naszą skórę samemu. 

Zawsze ze wszystkiego musimy korzystać z umiarem. Jeśli w czymś przesadzamy, co dotyczy również składników naturalnych, może to dla nas się skończyć źle. Zawsze obserwujmy swoje ciało i reakcję na poszczególne składy. Nie warto ryzykować wyglądem, a tym bardziej zdrowiem.

Samo zdrowie

Mnie jednak najbardziej ucieszyły przepisy z wykorzystaniem składników znajdujących się w kuchni, lub takich z których zazwyczaj przygotowujemy raczej jedzenie. Jak wiecie kocham dobrą kuchnię, zatem tym bardziej ucieszyła mnie możliwość wykorzystania składników dań, do pielęgnacji mojej cery. Zwłaszcza że tych o wiele mniej się obawiam, niż ziół (obecnie jestem w 6 miesiącu ciąży). Truskawki, pomidory, pigwa, jabłko, winogrona, marchew, morela i wiele wiele innych może nam niesamowicie pomóc. Nie wspominam już o składnikach wielu maseczek jak miód czy twarożek. No ciężko się czasem oprzeć przed zjedzeniem tych kosmetyków. A co dla mnie również się liczy, mogę je zrobić naprawdę w chwilkę. Nie zajmuje to dużo czasu. I owszem przechowywanie ich nie jest za długie – max rok. Ale mogę za to robić je wtedy kiedy potrzebuje i niepotrzebnie nie siedzą i się “nie marnują” 🙂

 

Mam nadzieję, że zachęciłam was chociaż troszkę do zapoznania się z tą książką. Jest napisana w bardzo łatwy i przystępny sposób, z tyłu książki jest miejsce na robienie notatek. Nie ma tu skąplikowanych i drogich przepisów. Wszystkie produkty macie w domu, lub możecie dokupić naprawdę za grosze. Polecam wszystkim kobietom, które chcą zacząć dbać o siebie, bez strachu że wcierają w swoją skróre tylko i wyłącznie szkodliwe składniki.

Ta książka to samo zdrowie. I to smaczne zdrowie 😉

 

Recenzja powstała przy współpracy z Wydawnictwem WAM, któremu ogromnie dziękuję, za możliwość recenzji książki. 


Maseczka na ratunek suchej skórze:

-1/4 kostki drożdży

-1 żółtko jaja

-1 łyżka stołowa oleju (olej słonecznikowy, oliwa z oliwek)

Wykonanie:

Rozgnieść świeże drożdże, dodać żółtko i olej, wymieszać aż do otrzymania gęstej pasty. Nałożyć maseczkę na twarz, pozostawić na 20 minut, a następnie zmyć letnią wodą. Jeśli pozostały resztki kosmetyku, ramiona i zewnętrzne strony dłoni także ucieszą się z drożdżowej kuracji.


Maseczka anstystresowa:

-2 łyżki stołowe kwaśnej śmietany

-1 łyżka stołowa miodu

Wykonanie:

Składniki wymieszać, nałożyć mieszankę na twarz i pozostawić na 15 minut. Maseczka nawilża suchą, szorstką cerę i ma właściwości przeciwzapalne.


Maseczka miodowa na gładką cerę:

-1 łyżeczka miodu

-1 białko jaja

-kilka kropli soku z cytryny

Wykonanie:

Wszystkie składniki połączyć ze sobą. Nałożyć maseczkę pędzelkiem. pozostawić na 20 minut, na koniec zmyć miękką, letnią wodą.