Jak mama zostaje zapamiętana – Audrey Hepburn oczami syna.

Każda mama jest dla dziecka przede wszystkim mamą, nie ważne czy jest popularną aktorką, piosenkarką, modelką, sekretarką, czy ma swoją firmę. Najważniejsza w oczach dziecka jest ta rola – mama. A czas pokazuje jak dzieci zapamiętują matki, jakie wspomnienia zostają z nimi na zawsze i co wynoszą z domu.

Interesujące jest, kiedy czytam wspomnienia bliskich, o sławnych ludziach, które pomagają nam spojrzeć na nich jak na ‘normalnych’ ludzi. Zobaczyć jacy byli w domu, kiedy nikt nie patrzył. Co lubili, a co ich denerwowało. Jacy byli Ci których podziwiam, cenię i inspiruje się.

A jeśli to wszystko jest okraszone dobrymi przepisami kulinarnymi, od których cieknie ślinka, tym bardziej zasługuję na moją uwagę 😉

 

Kuchnia sercem domu.

Książka pełna jest wspomnień Luci o swojej matce. Jest od drugim synem uwielbianej Audrey Hepburn. Stara się pokazać w tej książce jak wyglądała i zachowywała się jego mama. I jak bardzo kochała gotować. A gotowanie wg Luci było stałym, ważnym i celebrowanym elementem w ich domu. Dodatkowo mamy tutaj bardzo dużo faktów  z życia mamy-gwiazdy: fakty o jej pochodzeniu, rodzinie, korzeniach. O tym jakie relacje miała ze swoją teściową – prawdziwą włoszką, przyjaciółmi  Rzymu, czy właśnie ze swoim synem. Trochę szkoda, że tak mało dowiadujemy się np. o jej pierwszym synu Sean’ie. A mówiąc o kolejnych wydarzeniach ze swojego życia dodaje przepisy mamy, jej przyjaciółek, lub ich kucharek, które każde wydarzenie mają podkreślić, załagodzić, lub zjednoczyć. I to jest akurat urocza strona tej książki – zobaczyć Audrey jako Panią Domu, którą nigdy nie wstydziła się być, a wręcz przeciwnie – było to jej marzenie, żeby mieć dom.

 

Mama w oczach dziecka. 

Myślę, że większość rodziców interesuje to jak zostanie zapamiętanych przez swoje dzieci. Chcą  być dobrymi rodzicami i chcą, aby ich dzieci miały cudowne i dobre wspomnienia z dzieciństwa. Nie zawsze jest to możliwe, ale każdy się stara. Syn Audrey miał o tyle szczęścia, że jego mama na czas jego dorastania odłożyła karierę na bok i poświęciła się zarówno wychowaniu syna, jak i działalności humanitarnej. Zatem mały Luci mógł cieszyć się obecnością mamy prawie na co dzień, oraz rozkoszować się jej kuchnią. Jego wspomnienia są bardzo delikatne, żadne z nich nie aspiruję na miano skandalu. Mówi o mamie z szacunkiem, oraz miłością, chociaż – może to mylne wrażenie – też dystansem. Duży wpływ na niego samego, miał rozwód rodziców co jest gorzkim smakiem w tej książce pełnej słodkich pomidorów, makaronu i dobrego mięsa. I chociaż wydawać by się mogło, że rozstanie nastąpiło z powodu Audrey, to wina leży po stronie jej męża, który wielokrotnie zdradzał żonę – co nie pozostało obojętne dla nikogo. Ich syn mimo wszystko i tak wyraża się o nich z szacunkiem. Nie oskarża nikogo. Stara się wyciągać tylko smaczne historie. A jeśli mówi o czymś przykrym, czy smutnym, dodaje wspaniały przepis.

 

Kuchnia włosko – angielsko – szwajcarska 

Jeśli chodzi o przepisy mamy tutaj prawdziwą europejską mieszankę. Dużo tutaj kuchni włoskiej, troszkę angielskiej z nutką smaków holenderskich. I w końcu kuchnię szwajcarską, gdzie Audrey miała swoje “miejsce na ziemi” i tam lubiła najbardziej przebywać. Pielęgnowała swój ogród w którym też miała m.in ziemniaki 🙂 Kuchnia jest dobra, czasem bardzo ciężka, ale są także słodkie przepisy np na ciasto czekoladowe. Dużo makaronów, mięs, pomidorów i sałatek. Nie zabraknie także dań orientalnych – ‘pamiątek’, które aktorka przywoziła ze swoich podróży.

 

Jeśli chodzi o moją opinię to książka jest laurką wystawioną dobrej mamie. Troszkę za dużo bardzo drobnych szczegółów i skupiania się na samym Luci, a mniej na matce – ale autor miał do tego prawo. A przepisy? Jeśli chcesz wprowadzić do swojej kuchni troszkę nowych przepisów to polecam, niemniej jednak obędzie się i bez niej 🙂

Ale – polecam fanom cudownej i przepięknej Audrey 🙂

karo.