Grudniowy cykl mikołajkowy, czyli najlepsze prezenty dla bliskich – dla mamy/teściowej.

W tym czasie nie możemy zapomnieć o jednych z najważniejszych Kobiet w  naszym życiu. Dlatego chciałam wam polecić kilka pozycji, a raczej kilku pisarzy, którzy mogą przypaść do gusty waszym czytającym mamom.

Oczywiście, jeśli wasze mamy, tak jak moja, mają problemy z czytaniem – to znaczy chorują im oczy, noszą mocne szkła, przeszły operację. Nie zniechęcajcie się. Razem z mężem chcemy kupić mojej mamie odtwarzacz płyt CD i serię audiobooków. Dzięki temu, będzie miała możliwość słuchania swoich ulubionych książek. Jeśli twoja mama, umie posługiwać się telefonem dotykowym, świetną opcją będzie ściągnięcie jej aplikacji z książkami do słuchania np. STORYTEL, Audioteka, czy EmpikGo.

 

Nicholas Sparks

Nicholas Sparks

 

Nie od dziś wiadomo wam, że jestem fanką tego pisarza. Co prawda, jak każdy człowiek, ma gorsze i lepsze momenty. A raczej lepsze i gorsze książki. Niemniej jednak cenię go, a jego literatura wnosi dużo ciepła, miłości, ale też rozmyślania do mojego życia. Nie zawsze książki którymi się raczymy muszą być intelektualnym Kilimandżaro. Czasem można przeczytać prostą historię z zawartymi w niej najważniejszymi życiowymi prawdami i od razu lepiej się czujemy. Chociaż tak jak mówię, nie postrzegam niżej wymienionych tytułów, jako “tanie romansidła”. Dla mnie są piękne, wzruszające i zawierają w sobie jakąś nieprzemijalną prawdą. Numerem jeden w pozycjach Sparksa, dla mnie jest “Pamiętnik”. Piękna historia, która nie ma końca “i żyli długo i szczęśliwe”, ale pokazuje że małżeństwo i miłość do drugiego człowieka to nie tylko biała suknia i welon, ale także życie, które potrafi nieść ze sobą zarówno ból jak i piękne, smutek jak i radość. Przypomina także, że słowa przysięgi małżeńskiej “… i że nie opuszczę Cię aż do śmierci”, znaczą coś więcej niż i są aktualne przez całe nasze życie. “Jesienna miłość”, to słodko-gorzka historia. Dodałam ją tutaj ze względu na to, iż może niektórym mamom przypomnieć, że czasem może im się wydawać, że coś jest oczywiste i tyle już przeżyły, że wiedzą wszystko, a jednak są sytuacje które mogą je zaskoczyć. “Noce w Rodanthe” i “List w butelce”, to historię o dojrzałych kobietach, doświadczonych przez los, które myślą, że nic w życiu już ich nie czeka. A los cudnie je zaskakuję. Oczywiście jaki rozwój będą miały obie historię, zostawiam tajemnicą, ale wasze mamy będą zaskoczone nie jeden raz. Obie to historie ponad czasowe.

 

Jodi Picoult

Jodi Picoult

 

Książki tej autorki nie są łatwe. Zostawiają w głowie mnóstwo pytań, mają niejasne zakończenia i bywają bardzo trudne. Niemniej jednak uważam, że kilka z nich naprawdę zasługuję na to, żeby po nie sięgnąć. Chociaż uważam, że do pary fajnie kupić wtedy coś lżejszego i pogodniejszego. Bo chodź ‘wesołych’ momentów nie brakuje, to mimo wszystko te książki mają nas zostawić hm… w niezłym rozchwianiu emocjonalnym. Przynajmniej ja odnoszę takie wrażenie, iż Picoult nie chce łatwych, prostych historii. Ona chce trudne relację, duże problemy, ciężkie wyzwania i  niełatwe zakończenia. “Bez mojej zgody”, to już klasyk. Trudna historia matki dwójki dziewczyneczek, w tym jednej chorującej przewlekle na raka. Okazuje się jednak, że nie tylko ona choruje, a tak naprawdę cała rodzina. I wszystko zmienia się, kiedy zdrowe dziecko postanawia zawalczyć o siebie i swoje ciało (które służy głównie do przeszczepów dla chorej siostry) i wnosi pozew do sądu o pozbawienie praw rodzicielskich, własnych rodziców. “Krucha ja lód”, to jedna z bardziej kontrowersyjnych książek Jodi. Mamy tutaj historię rodziców niepełnosprawnej Willow, którzy będą musieli zmierzyć się z problem lojalności, miłości, oraz zastanowić się ile są w stanie poświęcić dla dziecka. A odpowiedzi nie będą łatwe. Mogą bowiem stracić przyjaźń, rodzinę, pieniądze. Ale także odpowiedź sobie na pytanie czy gdyby wiedzieli wcześniej o chorobie córki, Charlotte, matka Willow, zgodziłaby się na aborcję. “Już czas” to książka opowieść o szukaniu utraconej mamy, dzieciństwa i odkrywaniu rodzinnych tajemnic. Niesamowicie polecam tę książkę, ponieważ zawiera one w sobie troszkę zdarzeń nadprzyrodzonych, ale bez przesady, a dodatkowo posiada jedno z moich ulubionych zakończeń, które wprost uwielbiam!

 

Miszmasz 

miszmasz

 

Na koniec chciałabym polecić wam książki trzech różnych autorek, kompletnie od siebie różne. To taki zestaw który ja bym chętnie widziała u mojej mamy pod choinką. Niestety, musimy poczekać na audiobooki 🙂 Ale to nic, znajdziemy coś innego. Te trzy książki to takie wyposażenie na całą zimę, ponieważ mamy tutaj po troszkę wszystkiego. Książka Elizy Mórawskiej “White Plate. Słodkie” to przepięknie wydana, bogato ilustrowana, zawierająca prze smaczne przepisy książka, dzięki której kuchnia waszej mamy zamieni się w prawdziwe słodkie królestwo! Oczywiście nie wątpię, że już teraz wasze mamy to prawdziwe czarodziejki w kuchni, ale która czarodziejka nie lubi zdobywać nowej wiedzy? 😉 Poza tym Pani Eliza posiada przepiękny Instagram, na którym jestem codziennie ♥   “Bóg nigdy nie mruga”, Reginy Brett to powieść niezwykle podnosząca na duchu. 50 felietonów, które sprawią, że w Twoje życie znów wejdzie słońce. Na przykładach konkretnych ludzi, a nawet samej Reginy, zobaczysz że nie ma sytuacji bez wyjścia, a Bóg naprawdę nie mruga. Dla mam zmęczonych życiem, może smutnych, po stracie, świetna książka. Miód na mamine serce. Last but not least – “Bóg w wielkim mieście” Kasi Olubińskiej. Niezwykła lektura, w której zawarte są wywiady ze znanymi ludźmi świata ‘szołbiznesu”, którzy mimo wszystko zgodzili opowiedzieć się autorce o swojej więzi z Bogiem. Opowiadają o swoich doświadczeniach, życiu, to takie ich małe świadectwa. Musicie wiedzieć, że najpierw był blog, a dopiero potem powstała książką. Kolejna blogerka, która ma na koncie świetną książkę <3 Chociaż jednocześnie Kasia jest też dziennikarką, ale jej podejście do wiary, zaufanie Bogu, brak wstydu w mówieniu o tym jest czymś naprawdę wspaniałym. Myślę, że każda mama znajdzie w tej książce jakiś swój ulubiony wywiad 🙂

 

To już wszystko, czekam na wasze reakcję i na to co uważacie o moim świąteczno – prezentowym zestawieniu 🙂

 

karo.

 

(zdjęcia pochodzą ze strony lubimy czytać)