Wiedźmy, plotki i rodzeństwo.

Przyszedł poniedziałek, tym razem ze słońcem, kawą i dietą paleo (ale o tym kiedy indziej). Zaczął się dobrze, więc trzeba go dobrze kontynuować. Zapraszam zatem na recenzję, połączoną z prasówką 🙂 Czytamy i myślimy! Od początku tygodnia.

 

“Trzy wiedźmy”, Terry Pratchett.

22085339

 

Trudno oceniać ulubioną serie, ulubionego pisarza, ulubione bohaterki. Niemniej jednak postaram się. Kocham Pratechtt’a, za jego poczucie humoru, sarkazm, cynizm, inteligencję i umiejętność wytykania wad społeczeństwu. Jest idealnym obserwatorem, który swoje spostrzeżenia wrzuca do książek i oprócz doprowadzania czytelnika do łez (ze śmiechu), umie też wywołać w nas autorefleksję. Można powiedzieć full opcja : zabawa i nauka. Cóż, tym razem nie umiem do niczego się przyczepić. I nawet nie chcę.

 

trzy_wiedzmy

Mamy tutaj historię która w świetny sposób łączy w sobie po trochę Hamleta i Makbeta. Odwołania do tych dwóch dramatów nie da się nie zauważyć. Oczywiście oprócz tego mamy tutaj trzy wiedźmy, które nie są tak bardzo złe, a na pewno każda z nich jest inna. Tradycjonalistka, Panna, oraz Matka (cóż za połączenie!). Świetne odniesienie  do Czarownice raczej nie zaprzątają sobie głowy magią, no może nie taką jaką my znamy. Znajdziemy tutaj też nawiązania do znanej przez nas wszystkich Baby Jagi, która, jak się okazuję, pojawia się w niejednej znanej nam historii. Dużo mamy tutaj do czynienia ze “słowem”. Słowem jako wspomnienie, plotka, czy narzędzie do zmiany historii. Autor doskonale podkreśla jego wartość i to jaką krzywdę, albo przysługę, może uczynić innym ludziom. Jedno ze zdań, które zapamiętałam i jest dla mnie istotne to “Przeznaczenie myli się w połowie przypadków”. Nie warto więc swojego życia oddawać w jego ręce, stać biernie i czekać. Streszczenia historii nie będzie, chce żebyście sięgnęli po książkę i mieli możliwość zauroczyć się nią sami. Ja tylko delikatnie wskazuję drogę. Jak znak na drodze, trochę mało zauważalny, ale jednak jest 😉 

Czemu książka dla kobiet? Bo postacie trzech wiedź, to dla mnie główne bohaterki. Dla każdej co innego jest ważne, każda walczy w swoim życiu o co innego, ale kiedy trzeba jednoczą się i wspólnie działają. Możemy się tego od nich uczyć. Nam, dzisiejszym kobietom trochę tego brakuje…

 

Magazyn Sens wrzesień 2016

sok9

 

Dlaczego? Bo o rodzeństwie, o miłości kiedy pojawia się dziecko, o trudnej emigracji. Tematy do dyskusji i przemyślenia. Jak zmienić rywalizację w przyjaźń między rodzeństwem, jak duży wpływ mają na to rodzice. Dzieci kiedy mają rodzeństwo uczą się życia w społeczeństwie, daje im to cenne lekcje na przyszłość. Często złe relację między siostrom/bratem możemy naprawić, jeśli tylko możemy pracować nad tą relacją i zmienić nienawiść w przyjaźń. Zacząć się lubić. Warto też wspomnieć, że rodzice mają duży wpływ na to jak ich dzieci będą się traktować. Trzeba umieć rozłożyć miłość do dzieci równomiernie, ale i zdać sobie sprawę że nie można dzieci wykorzystywać do swoich planów. Narzucane im sztucznych ról, czy obarczanie młodszym rodzeństwem, nie jest najlepszym pomysłem. To trudne, ale możliwe. W każdym z tych artykułów mamy świetne rady i naprawdę mądre, pomocne słowa. Mówię to ja, środkowe dziecko, z czwórki rodzeństwa 😉 Polecam też:

  • Zostać czy jechać
  • O pierwszeństwie męża nad dziećmi 

 

Dzisiaj jest ciężki wieczór. Wybaczcie jeśli coś nie po kolei , nie składnie, źle.

Karo <3.